Papuga lepsza od zawodowców
Zbigniew Papiński | Wtorek [26.01.2010, 00:01]
24 komentarze / Skomentuj
Fot. stock.xchng
Giełda jest miejscem pełnym paradoksów, ponieważ czasem najwięcej zarabiają na niej wcale nie ludzie o najgłębszej wiedzy teoretycznej, z najdłuższym stażem, lecz inwestorzy posługujący się bardzo prostymi metodami, czasem wręcz ośmieszającymi autorytet naukowców. Co więcej, wcale nie muszą nimi być ludzie.
W ostatnie wakacje w Korei Południowej zorganizowano sześciotygodniowy konkurs inwestycyjny, w którym w szranki stanęło dziesięciu inwestorów z wieloletnim doświadczeniem rynkowym oraz … papuga o wdzięcznym imieniu Ddalgi (po koreańsku „truskawka”). Inwestycje papugi polegały na wyborze dziobem jednej z trzydziestu kulek, które reprezentowały największe spółki z parkietu w Seulu. Co czwartek Ddalgi wskazywała jedną, w którą należy ulokować środki. Z kolei ludzie nie mieli żadnych ograniczeń co do liczby transakcji i walorów, które dobierali do portfeli.
Ostateczne wyniki wprawiły w konsternację zawodowców – Ddalgi zarobiła 13,7% zajmując trzecie miejsce w rywalizacji. Tylko dwóch profesjonalistów było w stanie ją pokonać, a co gorsza, średni wynik całej dziesiątki okazał się ujemny: - 0,6%. Takich eksperymentów w przeszłości wykonywano już całkiem sporo i niestety dla fachowców zazwyczaj dowodziły one jednego – większość zawodowców mimo najszczerszych chęci nie jest w stanie wygrać choćby z indeksami giełdowymi, co łatwo sprawdzić porównując wyniki funduszy inwestycyjnych ze stopą zwrotu liczoną przy pomocy standardowych wskaźników (w ubiegłym roku indeks szerokiego rynku WIG zyskał blisko 47%).
Niestety, wcale nie lepiej bywa z rekomendacjami i zaleceniami analityków. Kto ich słucha i postępuje zgodnie z nimi, zazwyczaj bardzo żałuje swojej decyzji. W ostatniej bessie mieliśmy sporo takich spektakularnych wpadek, z których wymieńmy tylko trzy.
Pierwsza rekomendacja wyszła spod ręki Roberta Rethy z biura maklerskiego UniCredit (właściciel banku Pekao SA). W listopadzie 2008 roku analityk zalecił sprzedaż akcji gdańskiego Lotosu i stwierdził, że ze względu na ryzyko bankructwa spółki nie umie ocenić jej wartości i w tej rubryce wpisał 0 zł. Wywołało to prawdziwą burzę na rynku – niestety nikt z UniCredit nie odpowiedział wtedy na propozycję zakupu ich pakietu akcji Lotosu za 5000 zł złożoną z naszej strony. Naprawdę szkoda, ponieważ fundusze Pioneer posiadają całkiem spory pakiet. Co stało się później, najlepiej widać na wykresie.
Kolejny taki kwiatek znajdziemy w przypadku austriackiego dewelopera Immoeast. Ludmiła Popowa z holenderskiego banku Kempen&Co w raporcie z 10 listopada 2008 roku również wyceniła wartość tych akcji na 0 zł i zaleciła ich natychmiastową sprzedaż. Kto jej posłuchał, pewnie do dziś pluje sobie w brodę.
Podobne pomysły wpadają do głowy także naszym krajowym maklerom. 25 listopada 2008 roku Biuro Maklerskie BZWBK wydało zalecenie sprzedaży akcji KGHMu wyceniając je na 23 zł, a raport ukazał się pod znamiennym tytułem: „Fatalny moment na kupno”. Jako małe usprawiedliwienie dla analityków należy przyznać, że później podnosili swoje wyceny i rekomendacje, ale taka spektakularna wpadka pewnie będzie długo pamiętana.
Identyczne zalecenia analityków, ale namawiające do zakupów u szczytów hossy znaleźlibyśmy równie wiele ledwie rok wcześniej – na przykład Deutsche Bank zalecał w czerwcu 2007 roku „trzymaj” dla akcji dewelopera JW Construction przy kursie 71,5 zł. Czy ktoś je trzymał w portfelu aż do spadku do 4 zł?
Jak widać, ani zawodowcy, ani słuchanie się zaleceń analityków nie gwarantują nam sukcesu w inwestowaniu i albo sami wypracujemy swoją indywidualną metodę zarabiania na rynku, albo zdamy się na ślepy los licząc, że tym razem profesjonaliści zarządzający naszymi pieniędzmi będą mieli więcej szczęścia. Jednak nasze oczekiwania nie powinny być w tym drugim przypadku zbyt wygórowane – w końcu statystykę ciężko pokonać.
Komentarze Czytelników (24)
Zgłoś Odpowiedz
Gość
00:09 [26.01.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
00:11 [26.01.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Benedykt Królak
02:59 [26.01.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Pozdrawiam
07:41 [26.01.2010]
Sry nie mogłem się powstrzymać. Artykuł właściwie o niczym.
Zgłoś Odpowiedz
Gość
08:00 [26.01.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Pozdrawiam
08:06 [26.01.2010]
Nie da rady. To konkretna psina i ma niezłego nosa. Niestety nie doczytał do końca, to coś musi znaczyć ;)
Zgłoś Odpowiedz
Px
08:50 [26.01.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
09:19 [26.01.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
09:53 [26.01.2010]
Teraz poważnie - z tego co widzę można powiedzieć , że pecha miał jedynie analityk z BZWBK. Jednak nie pisze pan jakie były analizy tego banku czy tego analityka w okolicach lutego 09r. myślę , że całkowicie odwrotne. Myślę, ze chyba wie Pan kiedy było odbicie ?
Meteorolodzy także nie potrafią przewidzieć pogody.
Zgłoś Odpowiedz
Gość
11:20 [26.01.2010]
ludzie pracują jak niewolnicy by na starość zamiast wydać pieniądze umrzeć chorzy i zgorzkniali: myślą, że jak zarobią wystarczająca ilość pieniędzy będą mogli odpocząć, być wolni i robić w końcu to na co sami mają ochotę, a nie to co ktoś im każe, ale jak zarobią już trochę pieniędzy i przechodzą na emeryturę są zbyt schorowani by robić cokolwiek innego oprócz chodzeniem po lekarzach, wizyt w szpitalach i kiedy wydadzą wszystkie pieniądze n
Zgłoś Odpowiedz
Gość
11:21 [26.01.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
11:22 [26.01.2010]
Zgłoś Odpowiedz
WWW.WOJNA-O-O-ROPE.FREE.PL
11:23 [26.01.2010]
"Kiedy wycięte zostanie ostatnie drzewo, ostatnia rzeka zostanie zatruta i zginie ostatnia ryba, odkryjemy, że nie można jeść pieniędzy."
Zgłoś Odpowiedz
Gość
11:24 [26.01.2010]
TERRORYZM TO PROWOKACJA RZĄDÓW SŁUŻB SPECJALNYCH FIRM ZBROJENIOWYCH BUSH I BEN LADEN TO WSPÓLNICY W BIZNESIE NAFTOWYM USA ZBANKRUTOWAŁY WYDATKI NA WOJNĘ Z " TERROREM" SĄ WIĘKSZE NIŻ W WIETNAMIE I ZA CZASÓW ZIMNEJ WOJNY NUKLEARNEJ Z ZSRR /WYŚCIGU ZBROJEŃ CO DOPROWADZIŁO DO REKORDOWEGO DEFICYTU USA I ŚWIATOWEGO KRYZYSU
Zgłoś Odpowiedz
Gość
13:07 [26.01.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:56 [26.01.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:05 [26.01.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
18:55 [26.01.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:44 [27.01.2010]
to przede wszystkim ciężka praca, spróbuj zresztą sam, gaduło
Zgłoś Odpowiedz
Gość
13:03 [28.01.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:21 [28.01.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gościu
20:27 [28.01.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
10:23 [29.01.2010]
Zgłoś Odpowiedz
mirek
13:41 [29.01.2010]