Długoterminowe inwestowanie to nie koncert życzeń
Zbigniew Papiński | Środa [06.01.2010, 10:50]
15 komentarzy / Skomentuj
Fot.stock.xchng
Bardzo wielu ludzi chciałoby, żeby inwestowanie polegało na tym, że wrzucą sobie do jakieś czarnej skrzynki powiedzmy dziesięć tysięcy złotych, a za 5 lat wyciągną z powrotem 50% więcej w realnych pieniądzach, po uwzględnieniu inflacji. Na nich żerują tacy malwersanci jak Bernard Madoff, który dokładnie taki produkt im zaoferował i co dziwne, nawet najwięksi specjaliści z instytucji finansowych, które powierzały mu miliardy dolarów nie zadawali kłopotliwych pytań jakim cudem rok w rok osiąga te kilkanaście procent zysku bez żadnej straty.
Skoro na przestrzeni wielu lat rynek akcji przynosił w USA zysk przewyższający średnio inflację o 8%, automatycznie większość ludzi wpada w zastawioną na nich pułapkę i myśli: „po co mam kupować obligacje czy lokować pieniądze w banku i otrzymać premię tylko 2% powyżej inflacji, jeśli zainwestuję w rynek akcji i prędzej czy później wyjdę na tym zdecydowanie lepiej”. I tu tkwi błąd w rozumowaniu. Chodzi o średnią, a zapomina się o zmienności stóp zwrotu.
Kto zainwestował wszystkie swoje wolne środki w fundusze inwestycyjne w 2007 roku, po dwóch latach wciąż jest na sporych minusach mimo fantastycznego odbicia o niemal 100% od dna w lutym ubiegłego roku. WIG na szczycie zbliżał się do poziomu 70 tysięcy punktów, dziś jest to tylko nieco ponad 40, a pewnie wielu inwestorów nie wytrzymało nerwowo na samym dnie, kiedy wszyscy straszyli się nawzajem kolejnymi spadkami na giełdzie.
Dokładnie o tym zjawisku mówi profesor Zvi Bodie znany u nas z podręcznika „Finanse” napisanego wraz z laureatem nagrody Nobla Robertem C. Mertonem oraz klasycznej pozycji zalecanej kandydatom na doradców inwestycyjnych „Investments”, której jest współautorem. Bodie krytykuje cały przemysł inwestycyjny za tworzenie iluzji, że wystarczy odpowiednio długo czekać, a na pewno zarobimy na akcjach. To nieprawda, ponieważ zdaniem profesora obojętnie czy inwestujemy krótkoterminowo czy w horyzoncie wielu lat ryzyko na rynku akcji pozostaje wciąż wysokie i nie zależy od przyjętego okresu czasu. Raczej istotniejszy jest nasz indywidualny profil ryzyka i istnieją ludzie, którzy nie cierpią tracić jakichkolwiek pieniędzy (jak on sam) i w tym przypadku pozostawanie przy bezpiecznych instrumentach typu obligacje czy lokaty jest najlepszym wyborem. Podobnie można powiedzieć o przypadku spekulanta, który na przykład operuje w horyzoncie kilku godzin czy kilku dni i tego drugiego tak naprawdę nie interesuje czy WIG20 za rok wyniesie 1800 czy 2800 punktów.
W swojej ostatniej książcepod tytułem „Worry Free Investments”(„Inwestowanie bez stresu”) Bodie zaleca ustalenie sobie realistycznych celów dostosowanych do naszej tolerancji ryzyka przy minimalizacji kosztów związanych z opłatami i opodatkowaniem. Natomiast dla szukających porad czym się kierować w długoterminowym inwestowaniu, kiedy chcemy na przykład uzbierać środki na naszą przyszłą emeryturę niezależną od ZUS czy OFE, profesor Bodie wyróżnia trzy zasadnicze zalecenia:
1. Potraktuj oszczędzanie i inwestowanie tak samo jak ubezpieczenie, czyli docelowo chcemy zachować swój obecny standard życia, a nie chodzi o spekulacje, co nie znaczy, że nie mamy ich podejmować – tu decyduje indywidualny profil inwestora i jego skłonność do ryzyka.
2. Nikomu nie ufaj. Zawsze, przy każdej inwestycji należy drążyć temat tak długo aż dokładnie zrozumiemy gdzie zostaną ulokowane nasze środki, czym ryzykujemy i jakie są potencjalne zyski (dotyczy to głownie funduszy inwestycyjnych czy produktów strukturyzowanych, ale nie tylko) . Bardzo często najciekawsze rzeczy napisane są drobnym druczkiem na końcu umowy.
3. Poszerzaj swoją wiedzę. Dopiero kiedy poznamy dokładnie dany temat, jesteśmy w stanie ocenić czy na przykład zapowiedzi prezesa spółki są realne czy tylko służą dystrybucji akcji naiwnym i niedoświadczonym. Poza tym dopiero wtedy, kiedy wiemy w co dokładnie inwestujemy, jesteśmy w stanie prawidłowo ocenić czy opłaca nam się podjąć ryzyko, czy nie.
Treści przedstawione w artykule są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego artykułu.
Komentarze Czytelników (15)
Zgłoś Odpowiedz
Gość
11:29 [06.01.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
12:33 [06.01.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
12:53 [06.01.2010]
Co do US treasury bonds to miałbym lekkie zastrzeżenie: co by się z tym stało jeśli USA okazałoby się niewypłacalne?
Zgłoś Odpowiedz
Gość
13:01 [06.01.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
13:04 [06.01.2010]
...
tnij.org/poduszka2010
Zgłoś Odpowiedz
Gość
13:23 [06.01.2010]
http://www.notowany.(…)abiaj
Zgłoś Odpowiedz
FUNDMAN
13:28 [06.01.2010]
Możeż sobie moje 10 zasad skopiować zatem na 2010 rok.
http://themanwithnon(…)g.pl/
AHA i akumuluj CORMAY.
TOTAL FIZ zarobi na tym 1000% w 3 LATA
zarób i TY.
Zgłoś Odpowiedz
FED
14:59 [06.01.2010]
a ja już sie ustawiłem na S na 2500
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:14 [06.01.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:42 [06.01.2010]
Tylko większość nie spłaca na tych portalach.
Miałem trochę inwestycji na kokosie i teraz sie włóczę po sądach aby odzyskać soje pieniądze
Zgłoś Odpowiedz
koleś
22:58 [07.01.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
22:08 [08.01.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
10:06 [09.01.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
21:22 [09.01.2010]
ja tam niezle zarabiam na ich funduszu akcji, sam duzo stracilem na akcjach wiec zaufalem specjalistom
Zgłoś Odpowiedz
Gość
10:13 [11.01.2010]
zalezy, kto ma ile checi na ryzyko. jak jest wieksze, to mozna sprobowac fundusze. u mnie jest kilka produktow z noble funds, a reszta dalej jednak na bezbelkowych siedzi