Fot. stock.xchng
Z zasady mniejsze spółki rosną i spadają szybciej od tych najcięższych. Powodem jest ich większe ryzyko i łatwość dynamicznego powiększania przychodów i zysków. Jeżeli dana firma zarabia 500 milionów złotych rocznie, podwojenie tego wyniku na pewno jest znacznie trudniejsze niż małej spółce o zyskach rzędu kilku milionów. Stąd polujący na okazje drobni inwestorzy indywidualni zwykle koncentrują się na walorach spoza WIG20, bardzo często polując na spółki z trudnościami, które w razie ich naprawy potrafią przynieść naprawdę imponujące stopy zwrotu.
Tymczasem od kilku miesięcy czują się oni mocno sfrustrowani widząc podział jaki nastąpił na rynku. Brylują przede wszystkim duże spółki z WIG20 decydujące o jego kierunku takie jak banki Pekao SA, PKOBP, miedziowy KGHM i do pewnego stopnia PKN Orlen. Dla odmiany TP SA wykorzystywana jest do stabilizowania sytuacji na słabych sesjach. Dodatkowo wielcy gracze szczególnie upodobali sobie kilka innych blue chipów, na przykład akcje takich banków jak BRE czy BZWBK, których kurs łatwiej ciągnąć niż tych największych. Ważne aby walory były odpowiednio płynne, a zarobki są zwielokrotnione przez wykorzystanie dźwigni na kontraktach terminowych FW20.
Zupełnie inaczej sytuacja wygląda na rynku średnich i małych spółek, gdzie szczyty wyrysowano pod koniec wakacji, a od tamtej pory możemy mówić co najwyżej o stagnacji. W przypadku sWIG80 jest nawet gorzej, ponieważ w ostatni piątek indeks spadł do najniższych wartości od początku września. Czy tak wygląda hossa?
Co ciekawe, podobny fenomen występuje też na innych rynkach, poza Polską. W USA indeksem grupującym 2000 małych spółek jest Russell 2000. Rzut oka przekona nas, że spisuje się on także niezbyt dobrze w ostatnich tygodniach na tle bliskiego szczytu S&P 500 czy Dow Jonesa.
Jaki płynie stąd wniosek? Międzynarodowy kapitał spekulacyjny skoncentrował się na całym świecie na największych spółkach oraz kontraktach terminowych na indeksy. Kto wierzy w to, że wzrosty potrwają dalej, powinien kopiować ich ruchy zwracając uwagę u nas przede wszystkim na WIG5 (bez TPSA) z kilkoma dodatkami (na przykład wspomniane wcześniej mniejsze banki) oraz futures. Natomiast zastanawiając się jak długo to potrwa, można zdać się na sam rynek odpowiednio daleko ustawiając swoje zlecenia obronne – na przykład dla spokojniejszych graczy mogą to być okolice odpowiadające 2200 punktów na WIG20, a dla agresywniejszych kilka procent wyżej. Oczywiście jest to tylko przykładowa strategia, a każdy powinien dopasować swoją do kapitału jakim rozporządza i swojego indywidualnego profilu ryzyka. Później będziemy zastanawiać się nad fundamentalnym charakterem obecnej zwyżki. Ostożność tym bardziej wydaje się wskazana, bo przysiadanie się do stołu z wytrawnymi pokerzystami wymaga wyjątkowej koncentracji.
Treści przedstawione w artykule są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansówz dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego artykułu.
Komentarze Czytelników (8)
Zgłoś Odpowiedz
s&p500
13:22 [01.12.2009]
pozdr
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:57 [01.12.2009]
Którą stronę obstawia gruba ryba? Tego niewiadomo. GPW nie ujawnia takich informacji. Można zaryzykować stwierdzenie, że gdyby miała krótką pozycję (czyli stawiała na spadki) już dawno wypadła by z rynku (no chyba, że ma duże możliwości uzupełniania depozytów zabezpieczających).
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:39 [01.12.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
17:03 [01.12.2009]
goldmann
Zgłoś Odpowiedz
Gość
17:05 [01.12.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
17:50 [01.12.2009]
Zgłoś Odpowiedz
FED
19:55 [01.12.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
20:21 [12.12.2009]