Fot. stock.xchng
Listopad ma niesamowicie optymistyczny przebieg na giełdach, szczególnie w USA. Do tej pory w tym miesiącu odbyło się sześć sesji giełdowych i wszystkie zakończyły się na plusach. Jeśli powielimy schemat z poprzednich wzrostów, oznaczałoby to w tym impulsie co najmniej dotarcie do 50% zniesienia całej bessy (1121,44 punktów). Nadzieje na pokonanie oporu na 1100 punktów uzasadnia wczorajszy rekord tego roku ustanowiony przez węższy indeks Dow Jones.
Tym samym WIG20 nie tylko przebiłby swoje szczyty z października na 2416,97 punktów, lecz przywrócił marzenia o mitycznych 2600. punktów (50% bessy). W tej chwili sytuacja jest dość zagmatwana, ponieważ niedawno przebiliśmy trend wzrostowy w skali logarytmicznej sugerując przedłużenie się ruchu bocznego, a tymczasem amerykański Blitzkrieg z listopada spowodował, że optymiści znowu zaczynają przebąkiwać o nowych szczytach.
Jeżeli wzrosty mają trwać dalej, decyzje na pewno leżą zupełnie poza Polską – u nas rozgrywka toczy się na najpłynniejszych walorach i kontraktach terminowych. W tej chwili przerabiamy nowy carry trade. Tanią walutą, którą kilka lat temu był jen stał się amerykański dolar. Zysk dużych graczy jest zwielokrotniony dzięki temu, że pożyczają bardzo tanio dolary, kupują za nie wszelkie możliwe aktywa, zarówno akcje jak i surowce, nie gardząc także metalami szlachetnymi (złoto znowu wczoraj rekord powyżej 1100 USD) - istotna jest tylko płynność, a na dodatek zarabiają na osłabieniu dolara. Przykładowo wczoraj WIG20 w ujęciu dolarowym zyskał ponad 5%.
Oficjalna wykładnia brzmi, że najbogatsze kraje wciąż chcą pobudzać gospodarki tanim pieniądzem, a niskie stopy procentowe mają pomagać kredytobiorcom, którzy zwiększą inwestycje i konsumpcję. Potwierdzenie tego rozumowania usłyszeliśmy w miniony weekend, kiedy zebrała się grupa G20. Tymczasem w rzeczywistości banki nadal niechętnie patrzą na kredytobiorców indywidualnych, obawiając się, że rosnące bezrobocie zagraża jakości ich portfeli kredytowych. Podobnie z rezerwą podchodzą do przedsiębiorstw, szczególnie tych mniejszych. Jest to zjawisko globalne, również obecne w Polsce.
Zupełnie inaczej wyglądają rynki międzynarodowe, gdzie kapitał ostatnio wręcz szaleje na carry trade, czego dowodzi chociażby podana wcześniej zwycięska seria na amerykańskiej giełdzie. Czy nie jest to czasem faza euforii? Na razie nie ma co na siłę wyprzedzać ruchów rynku i posiadacze akcji największych spółek czy longów nie mają powodów do zamykania pozycji, ale po szampańskiej zabawie przyjdzie pora na otrzeźwienie i wtedy niespodziewanie do łask powinien wrócić dolar.
W tej chwili brzmi to wręcz niewiarygodnie i większość inwestorów na słowo „dolar” reaguje niemal obrzydzeniem obrzucając amerykańską walutę różnymi niewybrednymi epitetami, zwykle zasłużonymi. Jednak w inwestowaniu chodzi raczej o zarabianie niż o dawanie upustu swoim emocjom. Jeżeli ktoś szuka mocnych wrażeń, lepiej dla jego portfela będzie jeśli w tym celu pójdzie na mecz piłkarski czy wybierze sobie jakiś ekstremalny sport wzorem Leszka Czarneckiego czy Michała Sołowowa.
Tu liczy się chłodna kalkulacja - w końcu te tanie dolary skończą się. Ben Bernanke nie jest w stanie ich drukować w nieskończoność. Co się wtedy stanie? Baloniki pękną, a dolar wystrzeli w górę wysysany z rynków. Wiele wskazuje, że to będzie jego ostatnia szarża, ale na rynkach finansowych nigdy nie można mówić o stuprocentowej pewności tylko o prawdopodobnych scenariuszach.
Na razie trwa szampańska zabawa i prawie wszystko rośnie jak na drożdżach. Kiedy wszyscy zmęczą się imprezą, wtedy ku zaskoczeniu wielu na chwilę blask powinien odzyskać pogardzany dziś „zielony”.
Treści przedstawione w artykule są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansówz dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wynikudecyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego artykułu.
Komentarze Czytelników (23)
Zgłoś Odpowiedz
hok
10:17 [10.11.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
12:03 [10.11.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
12:42 [10.11.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
12:46 [10.11.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
12:54 [10.11.2009]
Jak zaznaczyła, względnie niski poziom bezrobocia w Niemczech to wyłącznie skutek przedłużenia okresu wypłacania zasiłku uzupełniającego pracownikom, zatrudnionym w niepełnym wymiarze godzin.
Zgłoś Odpowiedz
troop
13:06 [10.11.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
13:08 [10.11.2009]
Zgłoś Odpowiedz
troop
13:12 [10.11.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość codzienny
13:42 [10.11.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
13:53 [10.11.2009]
Zgłoś Odpowiedz
DOX
14:34 [10.11.2009]
To będzie taki run, że zielony poszybuje w kosmos. Nie będzie to trwać zbyt długo. Spadnie z tamtąd jeszcze szybciej, ale to będzie koniec nie tylko dolara. To będzie koniec światowej gospodarki jaką znacie..... i przy okazji walut narodowych (również amerykańskiej). Co nastąpi potem? Nikt nie wie. Może do łask wróci złoto (osobiście wątpię), może pojawi się jedna waluta globalna (bardziej prawdopodobne, ale nie przesądzone. Przynajmniej nie od razu i nie przez wszystkich zaakcepotowane). Może COŚ zupełnie innego. Faktem jest, że czeka nas niedługo przetasowanie nie tylko gospodarek poszczególnych państw na skalę nie spotykaną w erze nowożytnej, ale również globalne przetasowanie WSZYSTKICH aktywów (również etycznych). Coś tak czuję, że grypa A/H1N1 to będzie mały pikuś w porównaniu z ilością zgonów spowodowanych zawałami.....
Zgłoś Odpowiedz
Gość
19:31 [10.11.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
22:43 [10.11.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
22:48 [10.11.2009]
.........aaaa
Zgłoś Odpowiedz
Gość
23:13 [10.11.2009]
Zgłoś Odpowiedz
leszcz szuwarowy
10:57 [11.11.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
22:00 [11.11.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
22:00 [11.11.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Radek
13:09 [12.11.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
17:09 [12.11.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
18:45 [12.11.2009]
Zgłoś Odpowiedz
chicago
23:03 [12.11.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
10:03 [24.02.2010]