• WIG +0,31%
  • WIG20 +0,14%
  • mWIG40 +0,64%
  • sWIG80 +0,97%
  • FW20 +0,59%
  • NewConnect +0,98%
  • DJI +1,23%
  • NASDAQ +1,61%
  • S&P500 +1,46%
  • NIKKEI225 -0,51%
  • FTSE -0,36%
  • DAX +0,06%
  • DJI Futures +0,99%
  • Ropa Crude +1,54%
  • Ropa Brent +2,24%
  • Złoto -1,08%
  • Srebro -1,25%
  • Miedź +3,19%

Pokaż wszystkie

Pora kupować dolary?

Zbigniew Papiński | Wtorek [10.11.2009, 09:55]

23 komentarze / Skomentuj

Fot. stock.xchng
Niechciana waluta może zdrożeć.

Listopad ma niesamowicie optymistyczny przebieg na giełdach, szczególnie w USA. Do tej pory w tym miesiącu odbyło się sześć sesji giełdowych i wszystkie zakończyły się na plusach. Jeśli powielimy schemat z poprzednich wzrostów, oznaczałoby to w tym impulsie co najmniej dotarcie do 50% zniesienia całej bessy (1121,44 punktów). Nadzieje na pokonanie oporu na 1100 punktów uzasadnia wczorajszy rekord tego roku ustanowiony przez węższy indeks Dow Jones.

Kliknij, aby powiększyć


Tym samym WIG20 nie tylko przebiłby swoje szczyty z października na 2416,97 punktów, lecz przywrócił marzenia o mitycznych 2600. punktów (50% bessy). W tej chwili sytuacja jest dość zagmatwana, ponieważ niedawno przebiliśmy trend wzrostowy w skali logarytmicznej sugerując przedłużenie się ruchu bocznego, a tymczasem amerykański Blitzkrieg z listopada spowodował, że optymiści znowu zaczynają przebąkiwać o nowych szczytach.

Kliknij, aby powiększyć


Jeżeli wzrosty mają trwać dalej, decyzje na pewno leżą zupełnie poza Polską – u nas rozgrywka toczy się na najpłynniejszych walorach i kontraktach terminowych. W tej chwili przerabiamy nowy carry trade. Tanią walutą, którą kilka lat temu był jen stał się amerykański dolar. Zysk dużych graczy jest zwielokrotniony dzięki temu, że pożyczają bardzo tanio dolary, kupują za nie wszelkie możliwe aktywa, zarówno akcje jak i surowce, nie gardząc także metalami  szlachetnymi (złoto znowu wczoraj rekord powyżej 1100 USD) - istotna jest tylko płynność, a na dodatek zarabiają na osłabieniu dolara. Przykładowo wczoraj WIG20 w ujęciu dolarowym zyskał ponad 5%.

Oficjalna wykładnia brzmi, że najbogatsze kraje wciąż chcą pobudzać gospodarki tanim pieniądzem, a niskie stopy procentowe mają pomagać kredytobiorcom, którzy zwiększą inwestycje i konsumpcję. Potwierdzenie tego rozumowania usłyszeliśmy w miniony weekend, kiedy zebrała się grupa G20. Tymczasem w rzeczywistości banki nadal niechętnie patrzą na kredytobiorców indywidualnych, obawiając się, że rosnące bezrobocie zagraża jakości ich portfeli kredytowych. Podobnie z rezerwą podchodzą do przedsiębiorstw, szczególnie tych mniejszych. Jest to zjawisko globalne, również obecne w Polsce.

Zupełnie inaczej wyglądają rynki międzynarodowe, gdzie kapitał ostatnio wręcz szaleje na carry trade, czego dowodzi chociażby podana wcześniej zwycięska seria na amerykańskiej giełdzie. Czy nie jest to czasem faza euforii? Na razie nie ma co na siłę wyprzedzać ruchów rynku i posiadacze akcji największych spółek czy longów nie mają powodów do zamykania pozycji, ale po szampańskiej zabawie przyjdzie pora na otrzeźwienie i wtedy niespodziewanie do łask powinien wrócić dolar.

W tej chwili brzmi to wręcz niewiarygodnie i większość inwestorów na słowo „dolar” reaguje niemal obrzydzeniem obrzucając amerykańską walutę różnymi niewybrednymi epitetami, zwykle zasłużonymi. Jednak w inwestowaniu chodzi raczej o zarabianie niż o dawanie upustu swoim emocjom. Jeżeli ktoś szuka mocnych wrażeń, lepiej dla jego portfela będzie jeśli w tym celu pójdzie na mecz piłkarski czy wybierze sobie jakiś ekstremalny sport wzorem Leszka Czarneckiego czy Michała Sołowowa.

Tu liczy się chłodna kalkulacja - w końcu te tanie dolary skończą się. Ben Bernanke nie jest w stanie ich drukować w nieskończoność. Co się wtedy stanie? Baloniki pękną, a dolar wystrzeli w górę wysysany z rynków. Wiele wskazuje, że to będzie jego ostatnia szarża, ale na rynkach finansowych nigdy nie można mówić o stuprocentowej pewności tylko o prawdopodobnych scenariuszach.

Na razie trwa szampańska zabawa i prawie wszystko rośnie jak na drożdżach. Kiedy wszyscy zmęczą się imprezą, wtedy ku zaskoczeniu wielu na chwilę blask powinien odzyskać pogardzany dziś „zielony”.

Treści przedstawione w artykule są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansówz dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wynikudecyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego artykułu.

Komentarze Czytelników (23)

Zgłoś Odpowiedz

hok

10:17 [10.11.2009]

Pytanie "nie czy", a "kiedy" kupić usd (a, potem "kiedy je sprzedać"). Instynkt podpowiada mi: kupować, kiedy wszyscy sprzedają, sprzedać gdy wszyscy będą kupować. "wszyscy" - oznacza moją znajomą z kwiaciarni na przeciwko - to jest lepszy wskaźnik niż niejeden doradca finansowy. Trzeba tylko poprawnie odczytywać sygnały. p.s. każdy z was może mieć taką znajomą z kwiaciarni :-)

Zgłoś Odpowiedz

Gość

12:03 [10.11.2009]

sprzedam złoto bo potanieje , kupię $ bo podrożeją później odwrotnie i tak aż stracę wszystko ,bo tylko "kasyno" czyli państwo na tym wygra i ci co szykują te AKCJE PANIKI"bo wiedzą w co grają.zwykli ludzie to tylko mięso armatnie ,ale w tych GRACH niezastąpione.

Zgłoś Odpowiedz

Gość

12:42 [10.11.2009]

Im głośniej o tym będzie, tym szybciej proces nastąpi. Nawet Merkel powiedziała dziś, że najgorszy kryzys będzie w 2010. Nie musimy od razu spaść na 1200, ale 2400 to przesada.

Zgłoś Odpowiedz

Gość

12:46 [10.11.2009]

Panie Zbigniewie, czy jest mozliwość, aby skomentował Pan spółkę POLNORD i jej mozliwośc wzrostu. dziekuję

Zgłoś Odpowiedz

Gość

12:54 [10.11.2009]

Kanclerz Niemiec Angel Merkel oświadczyła we wtorek w rządowym expose, że pełne skutki obecnego kryzysu gospodarczego ujawnią się dopiero w przyszłym roku.

Jak zaznaczyła, względnie niski poziom bezrobocia w Niemczech to wyłącznie skutek przedłużenia okresu wypłacania zasiłku uzupełniającego pracownikom, zatrudnionym w niepełnym wymiarze godzin.

Zgłoś Odpowiedz

troop

13:06 [10.11.2009]

Rzeczywiście może tak się stać gdy kasa będzie wycofywana z giełdy, a najprawdopodobniej wtedy gdy FED podniesie stopy procentowe. Ale kiedy i czy to nastąpi...

Zgłoś Odpowiedz

Gość

13:08 [10.11.2009]

Raczej chodzi o to kiedy rynki zaczną się tego bać, a nie kiedy to nastąpi.

Zgłoś Odpowiedz

troop

13:12 [10.11.2009]

tylko w co zostanie wpompowana kasa po wycofaniu jej z giełdy, skoro tyle zielonego będzie. Przed kryzysem w czasie niskich stóp procentowych kasa na siłę ładowana była w kredyty hipoteczne. Teraz akcje a później ciekawe...

Zgłoś Odpowiedz

Gość codzienny

13:42 [10.11.2009]

Wszystko OK tylko pytanie podstawowe. KTO będzie skupował coraz droższe dolary i CO będzie w zamian za nie ofiarował. Skoro potrzebowskim będą USA (bo jak napisał pan Papiński Benek nie będzie mógł już dodrukować - a niby któż mu zabroni) to ściągając dolary "do siebie" będą musieli likwidować aktywa na całym świecie czyli co - wysprzedawać na potęgę akcje. Nie ma innej opcji bo co innego zaoferują żeby te dolary zdobyć? Komputery? Broń? Technologie kosmiczne? A może wysprzedadzą do ostatniej uncji zapasy złota, które ponoć jeszcze mają w Fort Knox? Ja tego scenariusza nie kupuję stąd nie zamierzam rzucić się na zielone papiery z wizerunkami martwych prezydentów ja szczerbaty na suchary. Nawet na krótki termin w to nie wchodzę. Dolar to towar, którego USA mogą wyprodukować każdą ilość, co zresztą skutecznie realizują. Tyle w temacie.

Zgłoś Odpowiedz

Gość

13:53 [10.11.2009]

dokładnie ,też jakoś nie ufam takim sezonowym okazjom - tu złoto, tu pge, tu dolary - napewno teraz nie będę kupować kiedy wszyscy o tym piszą.... już wolę pakować kasę w fundusze - trochę w zwyżkujące obecnie surowce (pioneer), trochę w pewniaki utrzymujące się zwykle na powierzchni (misie avivy czy nowe spółki) i powinienem ładnie wyjść na koniec roku. handel walutą zostawię spekulantom...

Zgłoś Odpowiedz

DOX

14:34 [10.11.2009]

Kiedy padną giełdy, to akcje zostaną wymienione na waluty lokalne, a następnie wymienione na $.
To będzie taki run, że zielony poszybuje w kosmos. Nie będzie to trwać zbyt długo. Spadnie z tamtąd jeszcze szybciej, ale to będzie koniec nie tylko dolara. To będzie koniec światowej gospodarki jaką znacie..... i przy okazji walut narodowych (również amerykańskiej). Co nastąpi potem? Nikt nie wie. Może do łask wróci złoto (osobiście wątpię), może pojawi się jedna waluta globalna (bardziej prawdopodobne, ale nie przesądzone. Przynajmniej nie od razu i nie przez wszystkich zaakcepotowane). Może COŚ zupełnie innego. Faktem jest, że czeka nas niedługo przetasowanie nie tylko gospodarek poszczególnych państw na skalę nie spotykaną w erze nowożytnej, ale również globalne przetasowanie WSZYSTKICH aktywów (również etycznych). Coś tak czuję, że grypa A/H1N1 to będzie mały pikuś w porównaniu z ilością zgonów spowodowanych zawałami.....

Zgłoś Odpowiedz

Gość

19:31 [10.11.2009]

A ja czuje naprawde ze nic nie bedzie naprawde nic nie bedzie kompletnie nic !!!!!!

Zgłoś Odpowiedz

Gość

22:43 [10.11.2009]

stamtąd :)

Zgłoś Odpowiedz

Gość

22:48 [10.11.2009]

a ja czuję! czuję smród tlących się papierków......
.........aaaa

Zgłoś Odpowiedz

Gość

23:13 [10.11.2009]

czas prawdy nadchodzi

Zgłoś Odpowiedz

leszcz szuwarowy

10:57 [11.11.2009]

Szanowny autorze Zbyszku. pozwól ze raz jeszcze powtórze moje przemyślenia co do strategii interbankierów. Poprzez zmiane ilości i wartości USD w gospodarce świata FED [ jako pasożyt] realizuje geszeft w postaci zmniejszenia długu USA kosztem wszystkich innych gospodarek. To strategia opracowana wiele lat wstecz. Mysle że jesteśmy bardzo blisko mocnej korekty na giełdach i USD- do 50% na wig 20. Po czym indeksy pofruną na północ z jeszcze większą siłą. Myśle że podejdziemy pod szczyty hossy z 2007 r. , ale ich nie pezebijemy. to będzie punkt zwrotny na USD i giełdach. USD w okolicach 2,20PLN a wig 20 ok.3500-3650. Idealny moment na zamiane gotówki z akcji na taniego USD. To będzie przyszły rok. Sygnał do odwrócenia dżwigni da Ben, który powie to co było zaplanowane i kreowane czyli; Zaczynamy cykl podwyżek stóp procentowych- i zmniejszy ilość USD w obiegu, powoli podnosząc jego wartość. Akcje zaczną długą i męczącą wędrówkę na południe.

Zgłoś Odpowiedz

Gość

22:00 [11.11.2009]

amen

Zgłoś Odpowiedz

Gość

22:00 [11.11.2009]

amen

Zgłoś Odpowiedz

Radek

13:09 [12.11.2009]

Witam, Mowisz zeby Ci co chca mocnych wrazen praktykowali ekstremalne sporty a na gieldzie chlodno kalkulowali. Twoja propozycja kupowania dolara pod jego potencjalny wzrost to jest przyklad sportu ekstremalnego, maksymalnej dozy adrenaliny. Ben Bernanke powiedzial wiele razy ze bedzie drukowal dolary. Ludzie traca zaufanie do dolara, uciekaja w zloto. USA zadluza sie coraz bardziej kopiac pod soba jeszcze wiekszy dolek. To o czym piszesz bedzie mialo miejsce tylko kto chce lapac zdechlego kota spadaja z wiezowca. Bo przeciez jak uderzy w ziemie to sie odbije. Caly twoj wywod zaklada ze Ben Bernanke nie moze drukowac pieniedzy w nieskonczonosc. Ano nie moze, ale nie dlatego ze go zatrzyma zdrowy rozsadek a brak zaufania ludzi do dolara i nikt nie bedzie chcial papierowej waluty jaka jest dolar. Nawet polskie grube ryby (day-traderzy) powinni sie pilnowac bo sa duzo grubsze ryby ktore maja dostep do informacji poufnych i moga z wyprzedzeniem wyjsc/wejsc w rynek. Ka

Zgłoś Odpowiedz

Gość

17:09 [12.11.2009]

jak juz dolar bedzie po 2,7 przy kupnie to zaczynam go zbierac. juz mi sie oplaci.nawet gdyby mial zleciec do 2,0. pozdro.

Zgłoś Odpowiedz

Gość

18:45 [12.11.2009]

ludzie....pozbywajcie się dolara jak najszybciej..............

Zgłoś Odpowiedz

chicago

23:03 [12.11.2009]

dolar tj.dolar

Zgłoś Odpowiedz

Gość

10:03 [24.02.2010]

Podobno dolara w postaci papierowej USA chce wycofać z obiegu do końca 2010 roku.